Grzegórzecki - Grębałowianka 3:2 (1:1)
Bramki: Sotwin, Pikuła
Grębałowianka: Kwiecień B. - Lis (48' Grymek), Jarmolski (30' Wilk), Wielgus, Kwiecień K. - Ciura - Szpilka (80' Morawa), Chmiel, Pikuła, Sotwin (48' Madej) - Cerazy
Po bardzo słabym meczu juniorzy starsi Grębałowianki polegli z ostatnią drużyną w tabeli 2:3.Większość zawodników Grębałowianki zaprezentowała się w tym meczu bardzo słabo a niektórzy z nich sprawiali wrażenie jak by pierwszy raz znaleźli się na boisku piłkarskim. Część zgromadzonych na trybunach kibiców i działaczy oraz trener przecierali oczy ze zdumienia nie wierząc, że ci zawodnicy są w stanie zagrać tak słabo. Najbardziej bolało jednak brak ambicji niektórych chłopców którzy mimo tragicznej formy w tym meczu uważali, że i tak są lepsi od przeciwnika (mimo że na boisku wyglądało to całkowicie inaczej) i postanowili nie przykładać się do swoich obowiązków na placu gry, co w połączeniu z ich formą powodowało, że przeciwnik w niektórych pojedynkach przewyższał ich co najmniej o klasę. Na boisku aż nad to widać było brak lidera który w tak trudnym momencie krzykną by i zmobilizował truchtających po boisku partnerów. Szczególnie widoczne było to po przejęciu piłki przez zawodników Grzegórzeckiego gdzie juniorzy z Grębałowa biorący udział w ataku marszem wracali w kierunku własnej bramki pozostawiając obrońców w osamotnieniu.
Miejmy tylko nadzieję że niektórzy zawodnicy wezmą się w końcu do pracy i zrozumieją, że jeżeli na treningu i na meczu nie przyłożą się w 100 procentach to ich miejsce jest nie w II lub I lidze juniorów a poziom niżej. Bo jak mówi stare nie tylko piłkarskie przysłowie jest się tak dobrym jak swój ostatni mecz. W poprzednim meczu w II połowie nasza drużyna potrafiła praktycznie zepchnąć lidera rozgrywek do głębokiej defensywy a dzisiaj nie była w stanie nawiązać walki z lepszą od nich ostatnią drużyną w tabeli.
Głowy do góry i walczymy dalej. Myślę że młodzi chłopcy poprawnie zareagują na szeroko płynącą krytykę a następny mecz zagrają na 110 procent zaangażowani i pokażą, że był to tylko wypadek przy pracy i udowodną że potrafią grać w piłkę. W 30. minucie kontuzji kolana doznał stoper naszej drużyna Karol Jarmolski, który z pomocą musiał opuścić boisko. Miejmy nadzieję że ten czołowy obrońca szybko wróci do zdrowia.